Fantasy PBF osadzone w niewielkiej Polskie Wsi - Miały.
 
IndeksCalendarFAQSzukajUżytkownicyGrupyRejestracjaZaloguj

Share | 
 

 Stara stodoła

Go down 
AutorWiadomość
Kruczy
Cichy Stąpacz
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 06/07/2014

PisanieTemat: Stara stodoła   Sro Lip 09, 2014 10:18 am



Stara stodoła na samym obrzeżu wioski, niedaleko lasu.
Niegdyś część niewielkiego gospodarstwa, obecnie jest samotnym i nieco podniszczonym budynkiem. Inne zabudowania w jej najbliższym pobliżu wyburzono, przygotowując teren pod budowę - ostatecznie jednak nigdy nic tu nie postawiona. Przekopany teren porósł trawą i chwastami. Pozostawiony budynek dalej wykorzystuje jednak jeden z okolicznych gospodarzy, składując tam bele i kostki siana oraz słomy, a od niedawna również kilka worków z owsem.

Sama stodoła nie jest wielka - składa się z umieszczonego po środku klepiska oraz dwóch obszernych wnęk (sąsiek) po bokach, gdzie złożona jest słoma, siano i ziarno. Stoi w niej również stary, od dawna nieużywany, zardzewiały pług oraz pamiętająca lepsze czasy, najeżona drutami zgrabiarka.
Gdy spojrzy się w górę, można zobaczyć obszerne poddasze. Umieszczone tam siano jest stare, zwietrzałe i dawno nieruszane. Dużą część zajmują również stosy najróżniejszych starych gratów powkładanych do koszyków i pudeł. Można tam znaleźć stare ubrania, okulary, zniszczone książki, stwardniałą końską uprząż i mnóstwo innych tego typu ,,skarbów''. Niegdyś było to gniazdo dużej kociej rodziny, obecnie miejsce to należy do tylko jednego kota - wielkiego, czarnego kocura...

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudy
Wróżka zębuszka
avatar

Liczba postów : 78
Join date : 08/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Sro Lip 09, 2014 5:39 pm

Dzień zapowiadał się słoneczny, więc nasz wielmożny Fryderyk postanowił wybrać się na polowanie. W końcu w takie dni najwięcej biega zwierzyny po lesie, nie ukrywają się, ani nie trzeba się zanadto męczyć by je znaleźć. Rudy już widział oczami wyobraźni jak kisi się z wiatrówką w krzakach przy rzece, czekając na jakiegoś jelenia albo dzika, który przyjdzie się napić. Czy lubił zabijać? Możliwe, zawsze miał ten z lekka psychodeliczny wyraz twarzy zanim wystrzelił, może to wina przepaski na oku, a może całokształtu tego dziwnego osobnika, nie wiadomo. Natomiast wiadomo, że zanim pójdzie się na polowanie nie można ani pić, ani palić, gdyż zwierzyna podstępna wszystko wyczuje. Mimo kręcących się punków po lasach z tanim winem, swąd czystej, porządnej wódy czuć z daleka, stąd Frydek od rana nic nie pił, a o papierosie to już nawet nie wspominam.
- Komary… kurww… – Rudy ostentacyjnie trzepną swoją wiatrówkę, jakby chciał ją skarcić, za brak przypomnienia, o kupieniu środka na komary. Cóż poradzić, przecież wiatrówka nie ma mózgu, ani budzika by przypominać, a karteczki zawiesić na lodówce sam facet zapomniał, to teraz musi tuptać przez całą wiochę do sklepu, żeby dostać najtańszy środek odstraszający latające krwiopijcę, w sumie mogliby też kiedyś zrobić środek odstraszający wampiry, przydałby się pewnie niejednej damie w jej własnej dramie z Draculą w roli głównej.
Rudy trzasnął drzwiami od domu, zdzielając je od tak kopem, w rzeczywistości sprawdzał, czy się od wiatru nie otworzą, no i nie otworzyły. Zamknął dom, po czym ruszył dróżką ku wsi, pogwizdując jakąś ludową, starą piosenkę, której słów nie kojarzył, więc wolał nie wymyślać tekstu, skończyłoby się to zapewne dwoma słowami na krzyż powtarzanymi nawet nie do rytmu. Idąc zastanawiał się też na tym, czy nie wrócić i zamknąć kur w kurniku, bo w sumie teraz mógł tam wpaść jakiś lis i poharcować, a wtedy bieda, bo i jajek na sprzedaż nie będzie, ani kur na obiad.
Po kilku minutach drogi doczłapał się do sklepu i ostatecznie stwierdził, że po godzinie trzynastej nie ma sensu iść na polowanie. Bez większego zastanowienia kupił butelkę wina, paczkę fajek, jakiś chleb, ogórki, mleko, szynkę, no zakupy zrobił po prostu. Od piątej rano trzeźwy był, tak naprawdę po nic, taka strata. Zapłacił i obrócił się na pięcie, by ruszyć w bliżej znanym tylko jemu kierunku.
Gdzie chciał się udać? Na pewno nie na swoje śmieci, czuł się ostatnio trochę przybity ponurym klimatem swojego domu, marzyło mu się klepnąć na sianku, wypić smakowite winko i zdrzemnąć się. Traf chciał, że jego sprytne oko dojrzało uroczą szopę z otwartymi drzwiami. Więc czemu nie? Kto mu zabroni leżenia na sianie?
Wślizgnął się do szopy, oczywiście po tym się potykając i waląc głową w chomąto, które dziwnym trafem wylądowało na jego barkach. Przez chwilę pozostawał w tej pozycji śmiejąc się sam z siebie. Wyglądał nieco jak nieudolny koń na pokrzywionych czterech nogach. W końcu jednak wstał, odwiesił przedmiot na miejsce i położył się na pierwszym lepszym stogu siana, odkładając zakupy wraz z wiatrówką w najmniej widoczne miejsce, by rozkoszować się tą jakże ulotną chwilą.

_________________

KP || RELACJE || GŁOS || MAIN THEME
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kruczy
Cichy Stąpacz
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 06/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Sro Lip 09, 2014 6:15 pm

Kruczy spał sobie smacznie zwinięty w kłębek. Cały ranek łaził po okolicy, oglądając sobie najbliższą okolicę jego stodoły. Dotąd nie wychodził, aklimatyzując się w nowym miejscu, ale ten czas minął i zaczął regularnie urządzać sobie wycieczki. Mimo gorąca, potęgowanego jeszcze przez jego czarne futro, poznawanie okolicy zakończyło się dopiero, gdy niebo zaczęło się chmurzyć. Pewnie by się z tego ucieszył, gdyby nie fakt, że z takich chmur zwykle padał deszcz. A on nie znosił deszczu. Zaraz więc wrócił do swojego lokum i wymościł sobie miejsce na drzemkę między kartonowym pudłem z jakimiś śmieciami, a starą skrzynką. Miejscówka była idealna - niewidoczna z dołu, zaciszna, nie miał prawa dotrzeć tu nawet najlżejszy podmuch wiatru.
Akurat wsłuchiwał się w pierwsze uderzające w dach krople deszczu, kiedy ciszę przerwał mu dźwięk czyichś kroków. Zamruczał cicho z niezadowolenia. Akurat nie miał najmniejszej chęci na zajmowanie się intruzami. Wypadało jednak zerknąć, kogóż tu przyniosło i w jakim celu. Podniósł się więc nieśpiesznie, przeciągnął i cichutko zbliżył do miejsca, z którego miał najlepszy widok na to, co dzieje się w dole. Przycupnął na skraju poddasza, uważnie obserwując przybysza swoimi żółtymi ślepiami. Wąsy nastroszyły mu się lekko, a źrenice rozszerzyły lekko. Nie miał jednak powodu, aby przepędzać Rudego. Po chwili rozluźnił się nieco. Odruchowo polizał łapkę i rozpoczął czyszczenie swojego kruczoczarnego futra. Jednocześnie jednym okiem od czasu do czasu łypał na wylegującego się na sianie człowieka.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudy
Wróżka zębuszka
avatar

Liczba postów : 78
Join date : 08/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Sro Lip 09, 2014 7:35 pm

Rudy ziewnął cicho i złapał trzy wystające źdźbła siana, bez pośpiechu zaczął powolutku pleść z nich warkoczyka, bo cóż innego można robić, jak przywoływać czasy dzieciństwa. Zawsze gdy jechał do dziadka na wieś, w przerwach między rzucaniem gnoju, a zbieraniem ziemniaków plótł z siana warkoczyki, które ze sobą łączył, aż powstawały urocze bryloczki. Nie raz, nie dwa udało mu się takie bryloczki opchnąć u naiwnych dziewczyn, a że to nowy trend mody, takich to nawet w USA nie dostaniecie, jaki on to biznesmen z siódmej klasy, klękajcie narody. Jednakowoż każdy przekręt szybko się kończy, więc musiał często zwracać breloczki, a w twarz też dostał od kogoś. Z jednej strony piękne czasy, a z drugiej okropne. Parsknął z grymasem i wepchnął warkoczyk z siana w stóg, aby nie burzyć powtarzającego się rytmu.
Zerknął na szparę w drzwiach stodoły i zaczął powoli obserwować krople deszczu, zabawne zajęcie. Zawsze uważał, że deszcz zmywa całe nieszczęście jakie dotąd się przydarzyło. Całkowity restart, czyste konto, rozgrzeszenie. Wiele razy porównywał siły natury do Boskich sił, z czasem jednak uświadomił sobie, że to bez sensu, przecież nie wszystko tak jak on sobie ułoży, właśnie takie będzie.
Wtem zerwał się na równe nogi jakby go piorun trzasnął. Zatrzepał się jak paralityk i wyciągną spod koszulki siano. Puścił lekką wiązankę względem nieszczęsnej, zasuszonej roślinki i wywalił ją za drzwi. Tak. Ten oto człowiek, właśnie ukarał roślinkę, dla czystej, przyjemnej satysfakcji. Marudząc pod nosem usiadł na swoje miejsce i zaczął grzebać w reklamówce. Wina brak. Grzebie dalej, jest jakaś butelka, ale nie z winem, a z sokiem winogronowym. Kolejna urocza wiązanka tym razem w kierunku niewinnej butelki i winnej  sprzedawczyni, która i tak tego nie usłyszy. Jednak butelki już za drzwi nie wyrzucił, odkaszlnął cicho i w akcie desperacji wyciągnął papierosy. Jak gdyby nigdy nic odpalił fajkę, oparł się o siano i zaczął robić z dymu okręgi. Poczuł się przez to odrobinę jak stary mędrzec, tylko brak mu brody i poszarpanych łachów.

_________________

KP || RELACJE || GŁOS || MAIN THEME
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kruczy
Cichy Stąpacz
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 06/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Sro Lip 09, 2014 7:55 pm

Zmrużył ślepia, oglądając co też rudzielec tam robi. Ziewnął, szeroko otwierając pyszczek i ukazując jego zębate wnętrze. Owinął ogon wokół łap. Zaczynało go to nudzić, ale z drugiej strony nie mógł opuścić posterunku. A nóż widelec gościowi coś głupiego wpadnie do głowy? Nie zna go, więc nie może zostawić stodoły na jego łasce. Nie wyglądał mu na rolnika, ani w ogóle na kogoś wiedzącego jak się zachowywać w takich miejscach jak to. Dużo wskazywało na to, że to kolejny mieszczuch. Czasami przychodzili tu tacy. Na szczęście wystarczyło obszczekać ich w psiej formie i uciekali, aż się za nimi kurzyło. Może w jego przypadku też by to podziałało? Jednak ta wiatrówka nieco zniechęcała go do podejmowania pochopnych kroków... Nie, żeby coś takiego mogło mu zrobić krzywdę. Ale bolało jak diabli, a tego Kruczy wolałby uniknąć.
Wtem Rudy zerwał się jak oparzony. Było to tak niespodziewane, że gumiennik aż podskoczył w miejscu i zjeżył się jak szczota. Okazało się jednak, że to był tylko fałszywy alarm. Kocur zmrużył ślepia i zamachał wściekle ogonem. No co za upierdliwość! Fuknął cicho, tuląc uszy do czaszki, porządnie już rozzłoszczony - zarówno własną reakcją, jak i obecnością niepożądanej persony.
Nie to jednak było najgorsze. Najgorsze dopiero miało nadejść...
Gdy Rudy wyciągnął papierosy, a potem, O ZGROZO, zapalił... Nie było wyjścia. Czarny kocur runął w dół niczym wściekły, pazurzasty pocisk, sycząc przy tym niczym stado węży. Miał dobrego cela, więc wylądował wrogowi całym ciężarem na klacie, miaucząc donośnie i jednocześnie wbijając pazury w ciało ofiary. ATAAAK!

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudy
Wróżka zębuszka
avatar

Liczba postów : 78
Join date : 08/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Sro Lip 09, 2014 9:25 pm

Rudy coś jakby usłyszał podobnego do syczenie silnika, więc zdziwiony chciał już wstawać, aż tu nagle napadł go kot. Jezus, Maria, wielka kulka futra zaczęła drapać go po klacie, przy okazji niszcząc mu jego ulubiony, czarny bezrękawnik. Dobra, może i przez pierwsze parę chwil był w szoku i pozwolił sierściuchowi na przewagę , ale już miał plan aby sięgnąć po wiatrówkę i ustrzeli to wredne bydlę atakujące od tak, no poważnie? Czemu ten głupi kot musiał zaatakować go właśnie w takiej cudownej chwili, jak ta? Kiedy zapalił sobie papieroska, będąc w lekkiej euforii musiał go dopaść kudłaty potwór. Raz, że mu koszulkę podrze, a dwa… no wszystko będzie z sierści! Stop, stop, stop. Jak zapalił papieroska… czyli zapewne kocur nie lubi dymu papierosowego.
Sądząc, że już wystarczy tego dobrego bo zaraz go kot trafi w mostek postanowił odkryć jakby odczepić tego skubańca. Rzecz jasna popychając wszystko jakże magiczną wiązanką polskich przekleństw. Najpierw próbował złapać go za przednie łapy, co nie do końca mu wyszło, bo raz złapał ogon, a raz własny palec, więc porzucił nadzieję ataku na kudłate szpony. Rzadko kiedy miał do czynienia z kotami, więc doprawdy trudno było mu odnaleźć się w tej sytuacji, bo nawet jeśli sięgnie po wiatrówkę, to co dalej? Musi ją załadować, a zanim znajdzie naboje w tej nieszczęsnej reklamówce z zakupami to minie dobre parę minut. To  może uda mu się go za ogon odczepić, ale teraz oczywiście jak już chce złapać ten piekielny ogon to nie może. Tymczasem popiół z fajki już dawno zdążył wylądować i na kocie i na Rudym, a sam papieros, był już spalony praktycznie całkowicie, więc jego właściciel wypluł go na bok, o dziwo nie podpalając nic ów petem. Ostatnim pociągnięciem dymu jakie mu zostało dmuchnął w kota, co zapewne wprowadziło u niego otępienie i capnął pierwszą lepszą rzecz, którą miał pod ręką w reklamówce.
- MAM… MAM MLEKO I NIE ZAWAHAM SIĘ GO UŻYĆ!

_________________

KP || RELACJE || GŁOS || MAIN THEME
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kruczy
Cichy Stąpacz
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 06/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Czw Lip 10, 2014 3:16 pm

Kruczy w bitewnym szale walił łapami gdzie popadnie, nie ograniczając się wyłącznie do klatki piersiowej Rudego. Jako że ten machał rękami i próbował go łapać, pare razy zaczepił pazurami również o nie. Kilka razy podejmował nieudane próby wyrwania mu w jakiś sposób papierosa z ust, ale wtedy zwykle był łapany za łapę albo ogon, co powodowało u niego kolejne fale złości. Które oczywiście musiał na kimś wyładować. Prychał przy tym wściekle, syczał i miauczał. Zjeżonym ogonem trzepał na boki, uszy przytulił płasko do czaszki, raz po raz otwierał pyszczek i pokazywał kolekcję niewielkich, lecz niewątpliwie ostrych śnieżnobiałych zębów. Zaiste wyglądał teraz jak prawdziwy bóg zemsty w kocim ciele.
Wtem jednak wszystko skończyło się tak niespodziewanie, jak zaczęło. Wystarczyło, aby Fryderyk wypluł resztkę papierosa na klepisko, a kot przerwał atak i skoczył w tę samą stronę. Gdy wylądował już z gracją na czterech łapach, zaczął rozsmarowywać peta na ziemi, wgniatając go z całą siłą w grunt, z zaangażowaniem godnym lepszej sprawy. Dopiero po chwili raczył spojrzeć z czystą, niczym niezmąconą nienawiścią na sprawcę potencjalnego nieszczęścia. Już miał posłać w jego stronę kolejne złowrogie syknięcie, gdy... Walka trwała tylko chwilę, a on nie miał doświadczenia w atakowaniu (jego specjalnością była w końcu defensywa) - tylko dlatego skończyło się samymi zadrapaniami. Jednak kiedy dodać do tego rozczochrane rude kłaki z wczepionymi w nie źdźbłami siana oraz wymachiwanie butelką mleka z niecnymi zamiarami... Zaiste niecodzienny obrazek. Gdyby był akurat w ludzkiej formie, zapewne w tym momencie stałby jak ostatni tłumok z otwartymi ustami, oglądając te dziwy. Był jednak akurat kotem, więc jedynie zamarł w bezruchu z szeroko otwartymi ślepiami, na lekko ugiętych łapach. Wyglądał na zafascynowanego widokiem.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudy
Wróżka zębuszka
avatar

Liczba postów : 78
Join date : 08/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Czw Lip 10, 2014 4:13 pm

Rudy nawet gdyby był mądrzejszy nie wpadłby na to by wyrzucić wcześniej papierosa. Nigdy nie widział kota, który by w takim szale chciał ugasić papierosa… dobra, on w ogóle rzadko widywał koty, bo albo od niego uciekały, albo nawet się nie ujawniały widząc tego wypełnionego nienawiścią do wszelkiej sierści, człowieka. Psy też gubiły sierść, kozy, konie… ale kocia sierść denerwowała go najbardziej ze wszystkich. Nie umiał stwierdzić dlaczego, jednak tak już było i tyle w temacie.
Na wpół leżąc na stogu siana, z roztrzepanym na wszystkie strony kłakami, które poetycznie oplotły źdźbła siana, wyglądał nieprawdopodobnie komicznie. Szczerze powiedziawszy, nie zwracał nawet uwagi na zadrapania, które pierwszą lepszą damulkę piekłyby niemiłosiernie. W końcu Frydek miał ogromne doświadczenie w doznawaniu jakichkolwiek ran ‘wojennych’, przez co ból dochodził do niego dopiero po kilku, a nawet kilkunastu minutach. Było to całkiem przydatne w niektórych momentach, ale również niebezpieczne. Kiedyś przez kilkanaście godzin podążał ścieżką w górach ze złamaną ręką, w dodatku samotnie, nie czuł bólu, a co dopiero strachu. Jednakże mniejsza o to…
Zatrząsnął butelką z mlekiem wpatrując się w kota i wymusił krzywy uśmiech, który dodał mu jeszcze większego wyglądu klowna. Z bajek wiedział, że koty chyba lubią mleko, więc w sumie miał szczęście, że wyciągnął akurat butelkę białej substancji, o charakterystycznym smaku, którego on sam nie za bardzo aprobował. Mleko zawsze służyło mu raczej do kawy, tudzież pieczenia ciast i naleśników, ale nigdy do normalnego picia, stąd pomysł, by skusić kota mlekiem, a potem spierniczyć, albo wykopać kota za drzwi.
- No co? Chcesz mleczka? Sierś-ciu-szku? – sapnął trzęsąc butelką w rytm wypowiadania sylab, swojego jakże ‘oryginalnego’  przezwiska jakie wymyślił dla kota. Podniósł się lekko z siana, aby już nie wyglądać jak rozwałkowany lis na jezdni, co raczej mu nie pomogło, bo wyglądał już jak rozjechany lis, który postanowił pobawić się w zombie. Zatrząsnął butelką jeszcze raz, czekając na reakcję kota.

_________________

KP || RELACJE || GŁOS || MAIN THEME
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kruczy
Cichy Stąpacz
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 06/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Czw Lip 10, 2014 8:05 pm

Co jak co, ale koty zwykle się tak nie zachowywały. Inna sprawa, że Kruczy nie był kotem. Rudy oczywiście nie mógł o tym wiedzieć, ale jednak. Zwykle unikał zachowywania się ,,nie-po-kociemu''. W jego interesie nie było zwracanie na siebie szczególnej uwagi ludzi. No ale teraz nie było wyjścia, w końcu musiał ratować swoją ukochaną stodołę przed tym przeklętym podpalaczem! Palić papierosa na sianie! No kto to widział?!
Kocur przyglądał mu się dalej, nie ruszywszy się nawet o milimetr. Jak zahipnotyzowany spoglądał na butelkę z mlekiem. Nie dlatego jednak, że chciał się go napić. Oczywiście uwielbiał mleko (najlepiej prosto od krowy, a nie ze sklepu, ale jak się nie ma, co się lubi...), ale tym razem spodziewał się zgoła czego innego. Taka butelka w ręce rozzłoszczonego Fryderyka mogła się w momencie zamienić w pocisk, miotnięty prosto w Kruczego. To by było dopiero komiczne - kot, który dostał w łeb butelką mleka...
Gdy Fryderyk się odezwał, czarnego nieco otrzeźwiło. Przestał wlepiać w niego patrzały, a zamiast tego wygiął grzbiet w łuk, ogon w haczyk, nastroszył się i syknął złowróżebnie. Chciał się go stąd pozbyć? Niedoczekanie! Jeszcze zobaczy kto stąd zniknie!
Mrucząc ze złością i parskając od czasu do czasu, zaczął powoli iść bokiem w stronę przeciwnika. Jednocześnie zwracał szczególną uwagę gdzie wędrują jego ręce, gotowy do natychmiastowego ataku, uniku lub... odwrotu.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudy
Wróżka zębuszka
avatar

Liczba postów : 78
Join date : 08/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Czw Lip 10, 2014 10:08 pm

Możliwe, że mina Rudego przypominała rozzłoszczoną, ale zdecydowanie był raczej zdziwiony i wstrząśnięty nie zmieszany, całą sytuacją. Machał jeszcze mlekiem przez jakiś czas, aż zauważył, że kocur jakby zaczął się czaić, iść krzywo… Te koty to całkiem pokrzywione jakieś – zaśmiał się sam w myślach, a po udanym żarcie parsknął śmiechem względem kota, po czym ledwo się powstrzymał aby sam sobie sprawić komplement. W sumie Frydek często sam prawił sobie komplementy, lubił to. Bo kto inny miałby to robić? Kury? Ściany? Papugi? A nie… jego dwie papugi akurat potrafiły powiedzieć to i owo, co zadowoliłoby tego degenerata. Właściciel również je komplementował, musiała być jakaś równowaga. W każdym razie, podczas jednego polowania mógł wywalić do trzydziestu pochlebstw na temat swojego jakże idealnego wystrzału, czy perfekcyjnej pozycji do obserwacji zwierząt. Rzecz jasna nikomu się do tego nie przyzna, bo po co? Jeszcze wzięli by go za niedorozwiniętego, który gada sam do siebie. Prawie jak uciekinier z psychiatryka, choć tak naprawdę wiele osób już go za takiego ma.
Westchnął ciężko mając już dosyć tego czajenia się jak Rusek w krzakach więc usiadł normalnie, rzecz jasna nie gwałtownie, tyle wiedział, że coś takiego może odstraszyć zwierzynę. Oparł łokcie na kolanach i wlepił zielone oko w czarnego – jak piekło! – kota. Zmarszczył przy okazji brwi, co by wyglądać bardziej jak jakiś złoczyńca, albo książę zła w więzieniu. Naturalnie z sianem we włosach nie wyglądało to tak bajecznie jakby chciał, no ale cóż… trzeba jakoś sobie w życiu radzić. Nie wiedział co mógł powiedzieć do kota, więc tylko nerwowo stukał podeszwą buta o podłoże, co oczywiście skutkowało trzęsieniem się ręki i chlupotaniem mleka w butelce.

_________________

KP || RELACJE || GŁOS || MAIN THEME
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Kruczy
Cichy Stąpacz
avatar

Liczba postów : 19
Join date : 06/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Pią Lip 11, 2014 9:00 pm

W trakcie kiedy Rudy sobie wspominał swoje ptactwo, kot zbliżał się coraz bardziej. W pewnym momencie zatrzymał się i przez chwilę przyglądał mu badawczo. I co on ma z nim zrobić? Przydałoby się przegonić, ale coś czuł, że nie pójdzie to łatwo. Ostatecznie jednak postanowił spróbować, chociaż w kociej formie miał ograniczone możliwości. A przemieniać się na jego oczach nie zamierzał. Trzeba więc było jakoś sobie radzić.
Ponownie ruszył do przodu, jednocześnie zaczynając specyficzny, typowo koci taniec wojenny. Zjeżony i ze stulonymi uszami, idąc na samych czubkach palców, w pewnym momencie wszedł na łuk. Następnie cofnął się dwa kroki, podskoczył, syknął, podskoczył jeszcze raz. Pare kroczków do przodu i jeszcze jeden podskok. Po tym pięknym wstępie nastąpił czas na konkrety. Kocur niespodziewanie skoczył do przodu z wściekłym miałkiem i pacnął upazurzoną łapą w pierwsze, co mu się nawinęło - a była to nogawka spodni. Następie odskoczył z prędkością światła i... uciekł, chowając się za ostrze stojącego niedaleko pługa. Stamtąd wychylił się nieco i posłał Rudemu spojrzenie pełne nienawiści.

_________________
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
Rudy
Wróżka zębuszka
avatar

Liczba postów : 78
Join date : 08/07/2014

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Pią Lip 11, 2014 10:24 pm

Z poważną minął śledził każdy ruch kota, choć mogłoby się wydawać, że buja w obłokach. Deszcz zaczął padać coraz mocniej, co naturalnie denerwowało Fryderyka. Nienawidził, kiedy pogoda psuła mu plany, bo poniekąd chciał już wracać do domu, a przecież przez taki deszcz nie będzie biegł, rozchoruje się i będzie nieciekawie. Z drugiej strony sam kot przysparzał dużo rozrywki, więc Rudy nie miał możliwości by jakkolwiek nudzić się w pachnącej siankiem stodole. Przekrzywił lekko głowę, a z jego włosów spadło kilka źdźbeł siana, w końcu miały prawo same się wyplątać, gdyż te rude kłaki były nadzwyczajnie śliskie i proste niczym druty. Bacznie obserwował taneczne wybryki kocura, sypiąc żartami jak z rękawa w myślach na temat tego jego pląsania.
Aż tu nagle, pac!
Minęła sekunda… dwie… trzy… dziesięć…
- HAHAHAHAHAHAHA! – wybuchnął śmiechem, po czym całym ciężarem opadł na stóg siana, trącając przy okazji jeden z tych górnych co poskutkowało stoczeniem się kostki suchych roślin, przez twarz, brzuch, a potem nogi Rudego, aby ostatecznie wylądować koło drzwi od szopy. Sam zanoszący się śmiechem jegomość zdążył też upuścić butelkę, na szczęście na siano, po czym ta bezpiecznie wcisnęła się między dwa stogi, nie robiąc sobie krzywdy. Rzadko zdarzało się Frydkowi tak dekoncentrować w czasie „poważnej walki”, ale nie mógł wytrzymać bez zaśmiania się z tego jakże krytycznego ataku. Chwila, chwila, a co jeśli kotu chodziło o właśnie taką reakcję? Jeszcze może zaraz się rzuci znowu z pazurami? Rudy natychmiast spoważniał, uniósł się lekko i zaczął szukać wzrokiem czarnej kulki sierści, którą rzecz jasna zgubił z oka.

_________________

KP || RELACJE || GŁOS || MAIN THEME
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora
adelajda80



Liczba postów : 3
Join date : 07/10/2014
Skąd : Bielsko-Biała

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Sro Paź 08, 2014 3:11 pm

bom Witam Was serdecznie. Fajne informacje. Stara stodoła na samym obrzeżu wioski, niedaleko lasu. sunny Reklamuję studentom to fajne forum+
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.laszczak-remonty.p
fibi



Liczba postów : 4
Join date : 05/06/2015
Skąd : Warszawa

PisanieTemat: Re: Stara stodoła   Sob Cze 06, 2015 6:45 am

bom Witam. Super. Wszystko w tym temacie już ujęte farao

Pozdrawiam flower
Powrót do góry Go down
Zobacz profil autora http://www.swimsport.pl
Sponsored content




PisanieTemat: Re: Stara stodoła   

Powrót do góry Go down
 
Stara stodoła
Powrót do góry 
Strona 1 z 1
 Similar topics
-
» Stara baśń.
» Stara stołówka - Bar.

Permissions in this forum:Nie możesz odpowiadać w tematach
Typowa Polska Wieś :: Miały :: Osiedle mieszkalne-
Skocz do: